W trakcie niedzielnego występu Renata Przemyk - mając na myśli powrót do materiału z płyty "Ya Hozna" - powiedziała, że nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki (niemal dosłowny cytat z "Jakby nie miało być"). Ona jednak zdecydowała się na ten krok i było to bardzo dobre posunięcie, o czym najlepiej świadczy odbiór koncertu, zagranego 3 marca. Wybuchy śmiechu na widowni w czasie grania takich utworów, jak "Makijaż twarzy" czy "Prinsówna", potwierdzają, że humor, zawarty w tych tekstach, mimo upływu lat nadal bawi. W niedzielny wieczór otrzymaliśmy mieszankę punk rocka, piosenki aktorskiej, kabaretowej i poezji śpiewanej. Renata Przemyk raz była zalotna, by po chwili stać się drapieżną, a za moment liryczną, a wszystko to nierzadko w ramach jednej piosenki. Oprócz wszystkich utworów z albumu z roku 1990 ze swoimi muzykami zaprezentowała swoje późniejsze przeboje (wspomniane na wstępie "Jakby nie miało być", "Zero", "Kochana", "Ten taniec", "Ostatni z zielonych", "Aż po grób"), a na bis zabrzmiały "Odjazd", "Bo jeśli tak ma być" i "Nie mam żalu". A wszystko to porywająco wykonane, na sto procent, bez oszczędzania się. Artystka od pierwszych sekund koncertu miała znakomity kontakt z publicznością - dziękowała za zaproszenie, komplementowała widzów, żartowała, opowiadała anegdoty (choćby tę o refrenie "Tortur"), prowadziła dowcipne dialogi m.in. z grającym na gitarze basowej i udzielającym się wokalnie Piotrem Wojtanowskim i akordeonistą Kamilem Błoniarzem. Koncert był tak skonstruowany, by każdy z towarzyszących jej muzyków mógł w pełni zaprezentować swoje umiejętności - Sławomir Puka zagrał kapitalne solo na bębnach, klawiszowiec Krzysztof Pająk swoją solówką wprowadził atmosferę wyciszenia, a Grzegorz Palka wzmacniał skład potężnym brzmieniem gitar. Jednym słowem: młodość i energia. Po prostu "Jeunesses Musicales".
środa, 6 marca 2019
Jeunesses Musicales - dzień trzeci
W sobotę Mirka Szawińska po 15 latach przerwy znów wystąpiła w Jaworznie. Tym razem pojawiła się pod szyldem Mirka Szawińska Band - w towarzystwie wiolonczelistki Jagody Uniewicz (wspomagającej ją również wokalnie) i grającego gościnnie na fortepianie Macieja Szulca z recitalem, zatytułowanym "Nierozsądnie jest wracać". Poetka, nazwana przez Jana Poprawę "nową Osiecką", na godzinę zaprosiła nas do swojego świata. Punktem wyjścia do napisania piosenki może być wszystko: obawa ("Strach"), sen ("Drzewo"), związek, w którym pojawiają się problemy ("Nasza łajba"), uczucie, które wygasło ("Werona") lub takie, które trwa mimo, iż dawno powinno się skończyć, bo jest toksyczne ("Wojna"). Autorka i wokalistka lubi bawić się językiem, łamać związki frazeologiczne, ciekawie opowiada zarówno jeśli chodzi o treść, jak i formę, a towarzyszący jej muzycy brzmieniem swoich instrumentów znakomicie podkreślają klimat kolejnych piosenek. Niezwykle wzruszającym momentem koncertu był hołd dla Zbigniewa Rutkowskiego - wykonanie "Poetów", do których napisała nową muzykę. Z pewnością wszyscy się uśmiechnęli, słuchając "Pozorantów" czy "Piosenki o zagrożeniach, jakie niesie ze sobą akwizycja", a rozmarzyli, słysząc będący opisem idealnego świata "Miód i mleko". Szkoda, że koncert był tak krótki - chciałoby się, by artystka opowiadała jeszcze i jeszcze i jeszcze...
poniedziałek, 4 marca 2019
Jeunesses Musicales - dzień drugi
Basia Janyga jest częstym gościem w naszym Teatrze - wystarczy wspomnieć choćby Ogólnopolskie Warsztaty Muzyczne PoluZONE czy koncerty Fabryki Talentów. 1 marca wystąpiła w towarzystwie Romana Jońcy i Damiana Kurasza w projekcie, zatytułowanym ELECT.RO.
Było różnorodnie. Otwierający koncert utwór bardzo wyraźnie inspirowany był muzyką ludową, później przyszła pora na brzmienia soulowe ("Mówisz") i taneczne ("Dzień dobry", "Na pół"). Urocza jak zawsze Basia Janyga olśniewała uśmiechem, ciepłem i bezpretensjonalnością, Damian Kurasz grał solówki na swoich gitarach tak, że aż iskry leciały z gryfów, a Roman Jońca otulał całość różnorakimi efektami dźwiękowymi. "Na pół" zawiera ciekawą metaforykę i jest murowanym przebojem radiowym, podobnie, jak łatwo wpadające w ucho "Dzień dobry" czy "Tak samo jak ty". Widać, że artyści znakomicie czują się ze sobą zarówno na scenie, jak i poza nią, a wspólne granie sprawia im radość.
Jeunesses Musicales - dzień pierwszy
Przyjaciel i mentor - te słowa powracały niczym refren w trakcie koncertu, inaugurującego XXXVII Dni Muzyki "Jeunesses Musicales", a poświęconemu osobie i twórczości Zbigniewa Rutkowskiego. W pierwszej części wieczoru widzowie usłyszeli utwory, powstałe w prowadzonym przez niego Studiu Poezji i Piosenki. Wiktoria Banasik, Julia Niziołek, Magdalena Ples, Grzegorz Wąchała i - pełniący również funkcję konferansjera - Dominik Socha zaśpiewali kompozycje do słów m.in. takich autorów, jak Ewa Sałużanka ("Spirala księżyca"), Mirka Szawińska ("Życie wariata","Poeci"), Rafał Wojaczek ("Sól w nasze rany...", "Ciemność ciemnieje znów za oknem powiek...") i ksiądz Jan Twardowski ("Żeby móc tak nareszcie uprościć..."). Wykonawcom akompaniowali Bartosz Paluch (fortepian), Wojciech Paluch (skrzypce), Mateusz Motyka (gitara) i Michał Szerszeń (klarnet, saksofon, akordeon).
Drugą część koncertu wypełniły kompozycje z czasów Zespołu Adwokackiego Dyskrecja. Do Michała Szerszenia dołączył kontrabasista Michał Braszak, za fortepianem zasiadł Aleksander Brzeziński, a funkcję prowadzącego oraz gitarzysty przejął Maciej Talaga. Ewa Uryga porywająco zaśpiewała "Tytanię", by po chwili w duecie z Wojciechem Brzezińskim wykonać "Piecyk". Aktor Teatru Ateneum przypomniał także "Van Gogha", "Lament na podróże" oraz "Tak najłatwiej". Tomasz Gędłek wspaniale wcielił się w rolę podmiotu lirycznego w "Romansie warzywnym", a Brigitta Wierzbik jak zawsze zachwyciła swoim głosem w "Profesorze". Niezwykle wzruszający finał stanowiło wykonanie "A gdy zastukam do niebieskiej bramy", w którym uczyniono pauzę, by odtworzyć oryginalny fragment nagrania z głosem Zbigniewa Rutkowskiego. Piękny wieczór.
piątek, 15 lutego 2019
"Hydrozagadka" po raz kolejny
24 lutego nasi widzowie będą mieli kolejną - po znakomicie przyjętej premierze - okazję, by zobaczyć najnowszą produkcję grupy teatralnej "Nazwa in Progress".
Przeniesienie scenariusza na deski teatralne niezwykle rzadko kończy się powodzeniem. Jeśli dodać do tego, że mamy do czynienia z tak specyficznym tekstem, jak "Hydrozagadka"... Paweł Sowa i jego aktorzy wyszli jednak z tego starcia zwycięsko. Reżyser usunął z tekstu - nieczytelne dla młodego widza - fragmenty o Wicherku czy Centralnym Domu Towarowym, zachował natomiast absurdalny humor (np. scena z Taksówkarzem na przejeździe kolejowym) oraz dowcipy rodem z "Misia" Barei. Zawarte w filmie żarty z wszechobecnego w PRL-u alkoholizmu czy równie powszechnego lekceważenia przepisów BHP w jaworznickim spektaklu stają się czymś w rodzaju przypomnienia oczywistych prawd (jednocześnie brak w tym jakiegokolwiek dydaktyzmu). Konia z rzędem temu, kto wyłapie wszystkie zawarte w przedstawieniu odniesienia popkulturowe oraz użyte konwencje. Brawo za posunięcie obsadowe, dotyczące Doktora Plamy (relacja z Maharadżą Kaburu nabiera dodatkowego smaku), brak dosłowności (pojedynek z Marynarzem) i umiejętnie budowaną za pomocą światła przestrzeń kolejnych scen. Jaworznickie przedstawienie jest znakomicie obsadzone: Kacper Matusik jest idealnym odtwórcą roli Jana Walczaka, warszawskiego Clarka Kenta (ważne, że gdy bohater zmienia się w Asa, również aktor gra zupełnie inaczej), a Sargis Davtyan to wymarzony Maharadża. Laura Kamińska zapada w pamięć jako Kwiaciarka, Aleksandra Grzesik w roli "Malutkiej" jest wprost do zjedzenia , a Kacper Staszek (Taksówkarz) i Piotr Knapik (Marynarz) bawią do łez. Paweł Hajdecki (Profesor Milczarek) znakomicie sobie radzi z naukowym żargonem, by po chwili - równie wiarygodnie - wcielić się w diametralnie odmiennego Pana Jurka. Powstała uniwersalna historia o walce dobra ze złem, spektakl, na którym świetnie będą się bawić zarówno dzieci, jak i wychowana na przygodach Avengersów młodzież czy dorośli, pamiętający film z roku 1971. A wszystko to okraszone pięknymi kostiumami Julii, pomysłową, minimalistyczną scenografią Basi i choreografią autorstwa Kasi Nieużyły (m.in. fantastyczna scena przylotu Maharadży).
niedziela, 27 stycznia 2019
Nowy spektakl
Dojrzewa już nowy spektakl!
Pod koniec marca Grupa Groszki z Teatru Sztuk zaprasza najmłodszą widownię na spektakl "ALEBABA I ROZBÓJNICZKI". Można zdradzić tylko, że głównym powodem zamieszania w tej historii jest rudy kot - Ryszard. Jak Wam się podoba?
"Alebaba..." będzie propozycją Teatru Sztuk dla dzieci w wieku przedszkolnym i szkolnym 1-4. Raz w miesiącu w niedzielę i do południa w dniu roboczym młodzi aktorzy Grupy Groszki pojawią się na scenie Teatru Sztuk. Po spektaklu - lekcja teatralna. Całość potrwa półtorej godziny. Zapraszamy od marca w kwietniu, maju, czerwcu i we wrześniu. Szkoły i przedszkola mogą zgłaszać rezerwacje i wstępne propozycje terminów w sekretariacie Teatru Sztuk pod numerem telefonu 032 616 28 79.
piątek, 9 listopada 2018
Urodzinowe śniadanie
7 listopada - to już tradycja - z okazji urodzin Pani Dyrektor w naszym Teatrze odbyło się uroczyste śniadanie. Przybywało gości z życzeniami i prezentami, a jedne tematy pociągały za sobą kolejne. Maciej opowiadał o wzruszających momentach w trakcie zajęć z cyklu "Kulturalny autyzm", pojawił się także temat niedawnych Spotkań Teatralnych i "Krótkiej historii o wilkach i kozach". Wymieniano doświadczenia, dotyczące pracy z dziecięcymi i młodzieżowymi grupami teatralnymi, dzielono się wrażeniami z premiery "Blaszanego bębenka" we wrocławskim Capitolu, padło także nazwisko Krystiana Lupy. Opowiadano o różnicach w mentalności Polaków i Francuzów, odmiennych charakterach psów i kotów i tym, w jaki sposób artystycznie można wykorzystać topolę. Jubilatka wspominała próby z Teatralną Grupą Wielozadaniową i pracę na planie filmu "Triumf ducha", w żartobliwy sposób nawiązała także do jednej ze scen "Dyskretnego uroku burżuazji". Z racji tego, co na stole (m.in. ciasto ze śliwkami, śledzie, różne rodzaje mięs i kultowe już pieczarki) nie mogło zabraknąć kwestii kulinarnych (jak zrobić dobry majonez, z czego składa się masa w cieście, upieczonym przez Kasię). Dowcipami raczyła wszystkich Bernadeta Ćwierzyk, również Maciej nie pozostawał w tyle, od czasu do czasu puentując coś w jedyny w swoim rodzaju sposób.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
