piątek, 1 listopada 2019

"Groszki" po "Melpomanii"

Kilka słów przemyśleń teatralnych od Basi Wójcik-Wiktorowicz:

"Grupa Teatralna Groszki to najmłodszy zespół Teatru Sztuk w Jaworznie. To małe "groszki", które dorastają do teatru, w teatrze i wędrują z teatrem. Po co tak wędrują? 

To główny temat mojej refleksji. Dziecko w okresie szkoły podstawowej chłonie jak gąbka atmosferę otoczenia, uczy się wiele. To, czego dotknie w tym okresie, znacząco wpływa na to, do czego będzie lgnąć w dorosłości i jak rozumieć świat. Teatr ma ten walor, że porusza ważne życiowe tematy w sposób, który nie pozostaje bez cienia refleksji. 

Nasze dzieci, które oglądają spektakle, zadają wiele pytań, prowadzą ciekawe dyskusje, wyciągają wnioski. A wyjazd? Pogłębia doświadczenia - jesteśmy razem, dużo dyskutujemy, rozwiązujemy wspólne problemy, współpracujemy z uwagą na wzajemny szacunek. Choć to niełatwe, to na pewno ważne i sytematycznie poruszane w różnych sytuacjach. Teatr to współodpowiedzialnośc, wzajemna pomoc, przyjaźń, bo inaczej nie da się pracować w teatrze dziecięcym. Nie bez przyczyny zrodziła się taka dziedzina jak pedagogika teatru. Bo przez teatr uczymy się wielu rzeczy. Uczymy się także różnych umiejętności: twórczego myślenia, pogłębiamy kulturę słowa, świadomosć ruchu, wiarę w siebie. Poznajemy wielu różnych ludzi: rówieśników, ciut starszych, ciut młodszych, pasjonatów, artystów - to niezwykłe doświadczenie. 

Z "Groszkowych" podróży staramy się zawsze przywieźć nową wiedzę. Październikowy wyjazd na XVII Przegląd Teatrów "Melpomania" obfitował we wspomniane doświadczenia. Polecam obejrzeć zdjęcia!"












poniedziałek, 21 października 2019

XXVIII Spotkania Teatralne - dzień czwarty


Po względnie niedawno napisanych „Wdowach” Kamil Bzukała sięgnął po sztukę, powstałą 112 lat temu. W „Ich czworo” dokonał nieznacznych skrótów – dotyczą one głównie określeń, których znaczenie pozostaje dzisiaj mało czytelne. Zostaje esencja, czyli świetnie skonstruowana, na wskroś współczesna historia (mimo, iż mówi się w niej o dorożce i gramofonie). Mało tego: w sztuce z roku 1907 pojawiają się chwyty, które są normą, gdy dzisiaj oglądamy „Wieczór kawalerski” lub „Mayday”.

Grająca Żonę Aleksandra Kujawa dysponuje fantastycznym głosem (nawet w ostatnim rzędzie można zrozumieć każde słowo) i bez skrupułów obnaża otchłanną głupotę swojej antypatycznej bohaterki. Magdalena Kuźnik, którą pamiętamy z „Miłość szuka mieszkania”, jest idealna jako Dziecko. Drobna, niewysoka, swoje kwestie mówi najprościej jak można i jest w tej roli coś naprawdę wzruszającego. Panna Mania w interpretacji Joanny „Skały” Skalińskiej nie ma w sobie nic z wyrachowanej dziewuchy, która wykorzystuje zaistniałą sytuację, by zająć miejsce Żony. To prosta, ale przesympatyczna i mająca swoją mądrość dziewczyna, która mówi dużo i szybko. Aktorka daje tej postaci swoje prywatne ciepło, a w scenie rozmowy z Mężem pobrzmiewają tony rodem z „Mewy”. Wybuchy śmiechu na widowni zawdzięczamy głównie grającemu Fedyckiego „Bzykowi”, który obdarza tego niebieskiego ptaka, oszusta i łajdaka ogromną ilością wdzięku. Joanna Blachura jako Wdowa pojawia się na scenie jedynie na kilka chwil, ale pełni w tej historii ważną rolę, a młoda aktorka udowadnia, że potrafi grać zarówno poważnie, jak i farsowo. Mąż w wykonaniu Tomasza Zielińskiego to niedźwiedziowaty poczciwina, któremu naprawdę się współczuje. Aktor świetnie pokazał ewolucję swojego bohatera, który, by dojrzeć do finałowej decyzji, musiał pokonać w sobie wiele barier.

Należy wspomnieć także o drobiazgowej scenografii, kostiumach (kto zgadnie, który pochodzi z jakiej epoki?) i pomysłowym potraktowaniu roli Mandragory.

sobota, 19 października 2019

XXVIII Spotkania Teatralne - dzień drugi


Formacja Artystyczna Kandyd 2 zawitała do nas po raz kolejny. 16 września 2018 roku podbili serca jaworznickiej publiczności „,Mężem mojej żony”. Wczoraj powrócili, by zaprezentować „Arcydzieło na śmietniku”. Jeszcze do niedawna jedynym tekstem, którego akcja toczyła się wokół obrazu, pozostawała „Sztuka” Yasminy Rezy. Siedem lat temu do dramatu francuskiej autorki dołączył utwór Stephena Sachsa.

W spektaklu, reżyserowanym przez Henryka Adamka oglądamy konfrontację dwóch krańcowo różnych postaci. Maude Gutman mieszka w przyczepie kempingowej, pali niczym smok, klnie jak szewc i nie wylewa za kołnierz. Natomiast Lionel Percy, który się u niej zjawia, to nowojorski znawca dzieł sztuki. W trakcie rozmowy tych dwojga, pełnej odniesień do muzyki i malarstwa (ekspert ma ocenić, czy obraz, który posiada bohaterka, rzeczywiście namalował Jackson Pollock), stopniowo poznajemy więcej szczegółów z życia byłej barmanki. Okazuje się, że ta żyjąca niczym zwierzę kobieta z głosem jak Tom Waits skrywa w sobie ogromny dramat. Elżbieta Okupska ma niezwykle plastyczną twarz, na której maluje się cała gama emocji. Dariusz Wiktorowicz dysponuje rewelacyjną mimiką, świetnym głosem i imponującą sprawnością fizyczną. Gra człowieka, który z niesłychaną pasją potrafi opowiadać o artystach, ale swoje marzenia najwyraźniej już dawno temu zamknął w zawsze noszonej ze sobą walizce z dokumentami. Koniecznie trzeba wspomnieć o scenografii i kostiumach Basi Wójcik-Wiktorowicz. Każdy z widocznych na scenie przedmiotów znajduje w spektaklu swoje zastosowanie, warto także porównać krawat Percy’ego z obrazem na sztaludze.

Publiczność w trakcie spektaklu reagowała bardzo żywiołowo. Nie umknął jej żaden niuans, w mig wychwytywała każdą zabawną kwestię, mało tego – komentowała to, co dzieje się na scenie, a w trakcie ukłonów nagrodziła aktorów owacyjnymi oklaskami. W piątkowy wieczór zobaczyliśmy kawałek prawdy o życiu.

piątek, 18 października 2019

XXVIII Spotkania Teatralne - dzień pierwszy


Dotychczasowe realizacje „Wdów” były do siebie w gruncie rzeczy dość podobne. Reżyserzy wystawiali ten dramat Sławomira Mrożka zgodnie z didaskaliami, napisanymi przez autora. Spektaklu takiego jak nasz nie zrobił jeszcze nikt. Kamil Bzukała uważnie wczytał się w okoliczności powstania tekstu i znalazł klucz do interpretacji tej sztuki, a także bezbłędnie rzecz obsadził. Joanna „Skała” Skalińska (Pierwsza Wdowa) i Melania Jura (Druga Wdowa) są rozkoszne jako nie szczędzące sobie wzajemnych złośliwości bohaterki. Słuchając ich wymiany zdań, zapominamy, że jesteśmy w teatrze. Czujemy się tak, jakbyśmy byli w prawdziwej kawiarni, autobusie lub na przystanku. W przedstawieniu, granym wczoraj, nastąpiły zmiany obsadowe. W rolę Kelnera, którego na premierze grał „Bzyku”, 17 października wcielił się Andrzej Wachowiak, dzięki któremu spektakl nabrał nowych kolorów. Kamil Bzukała natomiast zagrał Pana Pierwszego, którego od pierwszej sceny definiuje kostium (kapitalnie skontrastowany z Panem Drugiem – w tej roli Kacper Staszek). Jest jeszcze Trzecia Wdowa (Klara Grelowska) – tajemnicza, milcząca nieznajoma. Kim jest? Rozwiązanie tej zagadki pozostawiam widzom.

Są w tym spektaklu piękne kostiumy, fantazyjne rekwizyty, wspaniała scenografia, niesamowita charakteryzacja, znakomita ścieżka dźwiękowa, pełniące ważną rolę światło (podkreślające efekt „teatru w teatrze”), pomysłowa choreografia (scena bójki) i bardzo dobre zagospodarowanie całej przestrzeni sceny. Czegóż chcieć więcej?


wtorek, 15 października 2019

Perfekcyjne WYKONanie - relacja z I edycji Festiwalu Etiud Teatralnych "Wykon 2019"


Pierwsza edycja organizowanego przez nasz Teatr Festiwalu Etiud Teatralnych „Wykon 2019” już za nami! Wczoraj odbyła się prezentacja spektakli, które zyskały przychylność jury (Urszula Warszawska-Adamczyk, Ewa Sałużanka, Anna Korczyk i Dominik Socha). Etiuda Michała Kaszaka „Decyzja” stanowiła pełną egzystencjalnych pytań podróż w meandry psychiki. Aktor imponował fizyczną zwinnością oraz umiejętnością operowania lalką teatralną. Paulina Kaźmierczak i Jarosław Brzeziński, należący do grupy teatralnej „Pięć Twarzy Krzysia”, zaprosili nas w mroki ludzkiej natury (etiuda „Pijcie Ocet Panowie”). Aktorzy z grupy „Andrzej Michalski i przyjaciele” w czerpiących pełnymi garściami z teatru tańca „Ludziach Ptakach” zachwycili umiejętnością panowania nad ciałem i cyrkową wręcz akrobatyką. Uczennica siódmej klasy szkoły podstawowej Alicja Wojnarowska zaprezentowała „Rzecz o Wojnie” - utrzymaną w baśniowej konwencji teatru cieniowego azjatycką przypowieść z pacyfistycznym przesłaniem. Na koniec wystąpiła pochodząca z Jaworzna Beata Śliwińska. „Tylko dla mężczyzn” to rasowy monodram, w którym nie brakuje celnych diagnoz na temat naszej rzeczywistości, a wykonawczyni jest prawdziwym scenicznym kameleonem.

Wyróżnienia trafiły do rąk Michała Kaszaka, Pauliny Kaźmierczak i Jarosława Brzezińskiego oraz Beaty Śliwińskiej, natomiast główna nagroda powędrowała do Alicji Wojnarowskiej i grupy „Andrzej Michalski i przyjaciele”. W roli konferansjera wystąpił Kamil „Bzyku” Bzukała, który poprowadził rzecz jak zwykle z humorem. Jesteśmy pewni, że „Wykon” z edycji na edycję będzie się rozwijał i zagości na stałe w kalendarzu wydarzeń kulturalnych w naszym mieście.

poniedziałek, 23 września 2019

Lato Niebieskich Żarówek - finał projektu


W niedzielne popołudnie odbył się finał naszego projektu „Lato Niebieskich Żarówek”. Wtedy też zaprezentowaliśmy po raz pierwszy publicznie spektakl „Nazywam się Niebieska Żarówka...”, nad którym pracowaliśmy od 25 sierpnia. Ania, pisząc scenariusz, chciała za pomocą środków wizualnych i dźwiękowych przybliżyć widzom to, w jaki sposób postrzegają świat dzieci ze spektrum autyzmu. A wszystko to w konwencji teatru cieniowego – na scenie stoi pięknie pomalowana przez Basię (odpowiedzialną również za reżyserię światła) wielka skrzynia-ekran, kojarząca się z Papierowym Teatrem Kamishibai. Młodzi aktorzy występują zarówno przed, jak i za ekranem, animują lalkę teatralną i mierzą się z różnymi konwencjami teatralnymi oraz niełatwym tekstem. Wszystko jednak przebiega płynnie, zgranie ruchu z dźwiękiem jest idealne i słychać każde wypowiadane ze sceny słowo. Koniecznie należy wspomnieć, że rekwizyty, które „Żarówki” wyciągają w pierwszej scenie ze swoich skrzyń skarbów, zostały stworzone własnoręcznie przez Kasię. Po przedstawieniu „Groszki” oraz „Żarówki” otrzymały prezenty (maskotki i oprawione w ramki plakaty), ciepłych słów nie szczędziły obecne na widowni panie Maria Materla i Barbara Sikora. Ostatni akcent niedzieli stanowiła projekcja wykonanego metodą animacji poklatkowej filmu, zatytułowanego „Ciała niebieskie”, którego autorkami były uczennice I LO w Jaworznie - Eliza Jaromin i Natalia Mroszczak. Dziewczęta, za swoje zaangażowanie nagrodzone przez Kasię symbolicznymi statuetkami w kształcie serca, przy użyciu różnych technik stworzyły obraz, osadzony w poetyce naszego spektaklu (ciekawostka: instrumenty, wykorzystane w przedstawieniu, można usłyszeć również w filmie). Przyjdźcie do Teatru Sztuk, by posłuchać opowieści Pauliny, Wiktorii, Karola, Marcela, Mateusza i Wojtka (Ania starała się zachować sposób mówienia każdej „Żarówki”), zobaczyć, jak wspaniale współpracują z „Groszkami” i poznać nieco lepiej każdą z tych wyjątkowych planet.

"Nazywam się Niebieska Żarówka"
Reżyseria: Anna Retoruk-Sowa
Muzyka: Paweł Sowa
Efekty dźwiękowe: Grupa Teatralna "Groszki"
Scenografia: Barbara Wójcik-Wiktorowicz

sobota, 21 września 2019

Lato Niebieskich Żarówek - dzień czternasty


Sobotnie zajęcia tradycyjnie rozpoczęły się od rozgrzewki, poprowadzonej przez Kasię. Były „skrzydełka”, „wbijanie piętami gwoździ w podłogę”, „całuski” oraz „koci grzbiet”, ale także skłony, wypychanie miednicy do przodu i powtarzanie samogłosek. Następnie „Groszki” zaprezentowały „Niebieskim Żarówkom” etiudę z lalką teatralną. W tej sekwencji ważny jest rytm, gest, mimika, zaangażowanie oraz to, by ruchy były pewne i energiczne. Oczywiście, nigdy nie ustawiamy się tyłem do widza, a grając lalką, próbujemy sprawić, by widz nie zauważał animatora. Istotne jest także znalezienie ruchowego odpowiednika dla danego efektu dźwiękowego. W trakcie podsumowującego próbę generalną omówienia Ania zwracała uwagę na pewne szczegóły techniczne (znikanie za kulisami) i kontakt między aktorami na scenie (zarówno wzrokowy, jak i słuchowy). Podkreślała, że pierwsze ruchy lalki są najważniejsze, a widz z każdego miejsca na widowni musi zobaczyć, co animator ma w ręce.